0013-0310-1-scan2

Szneki z glancem

Autor:  elżbieta tylenda
Gatunek: Poezja
Wydawca: ZPW M-DRUK
Data wydania: 2018
Data dodania:  22 czerwca 2018, 12:49:39
ISBN: 978-83-64604-42-3

Krótki opis:

OD AUTORKI „Szneki z glancem” dedykuję moim dzieciom i wnukom oraz koleżankom i kolegom z moich kolejnych podwórek. Dziękuję przyjaciołom i znajomym za zainteresowanie książką zanim jeszcze powstała i za wszelką pomoc okazaną przy jej tworzeniu. Podziękowania należą się: Jurkowi Z. za mobilizowanie mnie do pisania Łukaszowi W. za pomoc techniczną i redakcyjną Kasi T. za zdjęcia Pani Kasi D. za poprawianie moich błędów Dorotce i Arkowi S. za wsparcie, nie tylko duchowe Marcie W. i Grzesiowi T. za dobre rady Dziękuję koleżankom: Eli G. Izie K. Mariance S. Joli G. Janeczce C. za cierpliwe słuchanie moich tekstów i że na dodatek im się podobają. Szczególne podziękowania należą się moim nieżyjącym rodzicom za to, że zawsze mieli dla mnie czas, za cierpliwość do moich pomysłów i, oczywiście, za liczne, niektóre niezwykłe, wspomnienia z dzieciństwa, które stały się inspiracją do napisania tej książki. Wielu z moich szkolnych i podwórkowych przyjaciół rozjechało się gdzieś po świecie i obecnie nie mam z nimi kontaktu, ale pozostają w mojej pamięci, tak jak obrazy miejsc: ogródki na ulicy Jasnej, podwórze na zapleczu czerwonej kamienicy, ścieżka pośród jaśminów, park Kolejowy, cygańskie tabory, wesołe miasteczka oraz ulice i uliczki, po których jeździły konne wozy i biegali chłopcy toczący metalowe koła. Moje rodzinne miasto pozostało w pamięci najpiękniejszym miejscem, bajką z dzieciństwa, chociaż również nie brakowało łez i przykrych zdarzeń. W książce zawarłam zaledwie wybrane wspomnienia, a właściwie muśnięcie wspomnień, które jednak z różnych powodów wywarły wpływ na moje życie i pozostawiły niezatarty ślad w pamięci. Na fotografiach z rodzinnego albumu zachowały się niektóre fragmenty miasta. Niestety, nie ma już żadnego z moich rodzinnych domów. Zburzono je, by na ich miejscu postawić nowe budynki. Miasto wypiękniało, a jednak czegoś szkoda, pozostała nostalgia oraz wspomnienie dzieciństwa, młodości i pewnego szczególnego klimatu, który nigdy się nie powtórzy. Nie ma już wielu bliskich osób i miejsc, z którymi wiązało się tyle wspomnień.

Fragment:

 

PRZEZROCZYŚCIE

 

wystarczy przymknąć oczy by ujrzeć dom z czerwonej cegły

na którym moje siostry wystawiały się do słońca

do czasu aż znikła drabina

 

moje siostry przezroczyste płyną do luku w suficie

nie zatrzymują się na dachu

rozpływają się po prostu w zapachu landrynek

 

wystarczy przymknąć oczy by ujrzeć strych pełen dzieciarni

i stary siennik z którego świat

oglądało się przez zakurzone okienko

 

raz dwa trzy wychodź ty

ktoś uderzył w patelnię i znowu gram pajaca

 

   *

moje siostry przezroczyste płyną gdy przymykam oczy

widzę je nad dachem a na ziemi dzieci

brzęczą blaszanymi pudełkami

 

my aktorzy sztuk wszelkich i sztuczek pod krzakiem leszczyny

przeliczamy utarg z występów na strychu

 

by za chwilę co sił w nogach

                         gnać po szneki z glancem

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się